Historyczny triumf!

Drużyna The Eagle FC po falstarcie na inaugurację rozgrywek 2022/2023, odniosła pierwsze zwycięstwo. W debiutanckim meczu na własnym obiekcie na poziomie Dywizji 2, pokonała Littleport Town 1:0!

Do sobotniej potyczki na George Lambton Playing Field obie drużyny przystępowały w zupełnie odmiennych nastrojach. Goście opromienieni przekonującym zwycięstwem 6:1 nad Manea United. Orły natomiast po rozczarowującej porażce z Crusaders 2:4, jak najszybciej chciały udowodnić, że inauguracyjna wpadka to był tylko wypadek przy pracy.

Podopieczni Arkadiusza Reputały od pierwszych minut z animuszem zaatakowali rywala, jakby chcieli błyskawicznie zmazać plamę z pierwszej kolejki i zrekompensować swoim fanom niekorzystny wynik starcia w Ely. Szarże na bramkę Littleport sunęły raz za razem. Goście wyglądali na nieco zaskoczonych temperamentem i werwą z jaką ruszyli na nich gospodarze sobotniej konfrontacji. Sytuacja przyjezdnych dodatkowo skomplikowała się około 25 minuty. Po jednym z przeszywających, prostopadłych podań z głębi pola, Mateusz Gretkowski wybiegł na spotkanie oko w oko z golkiperem Littleport, który interweniując nieprzepisowo poza polem karnym, pozbawił skrzydłowego The Eagle szans niemal na pewną bramkę. Sędzia nie mógł podjąć innej decyzji i wyrzucił zawodnika z numerem 1 na bluzie z boiska. Zawodnicy w zielonych strojach, mimo że między słupkami stanął jeden z ich defensorów, nie zamierzali rzecz jasna składać broni, ale optyka meczu pozostawała bez zmian – Orły z jeszcze większą żywiołowością szturmowały pole karne gości, ale przez kolejne minuty na tablicy widniał bezbramkowy remis, mimo że woń trafienia otwierającego wynik unosiła się niemal nad całym Newmarket.

Okres wyczekiwania trwał, aż do 35 minuty. Wówczas do wykonania kolejnego rzutu rożnego podszedł Radosław Oleksiak, dośrodkował idealnie na głowę Arkadiusza Jargieło, któremu nie pozostało nic innego, jak wpakować piłkę do siatki. Można z przekąsem stwierdzić, że stoper Orłów w końcu odnalazł drogę do właściwej bramki, bo do tej pory mógł się pochwalić jedynie trafieniami samobójczymi. Jak się poźniej okazało, ten gol w odpowiednią stronę był niezwykle istotny, wręcz kluczowy dla losów całej rywalizacji…

Arkadiusz Jargieło, strzelec jedynej bramki w sobotniej konfrontacji.

W zasadzie do końca pierwszej części meczu trwała nawałnica na bramkę przyjezdnych, ale pomimo kolejnych prób i okazji, biało-czerwoni na przerwę schodzili zaledwie z jednobramkowym handicapem.

Goście z Littleport na drugą połowę wyszli z nastawieniem, że nie mają zbyt wiele do stracenia, bo porażka 0:1 czy 0:4 punktów nie daje i pomimo gry w osłabieniu postanowili zaatakować. Orły z kolei chyba zbyt szybko uwierzyły, że ten mecz mają pod kontrolą i powoli zaczęli dopisywać sobie pierwsze ligowe zwycięstwo. To miało bardzo zgubny wpływ, gdyż nieoczekiwanie właśnie piłkarze w zielonych trykotach od gwizdka rozpoczynającego drugie 45 minut przejęli inicjatywę. Szczególnie groźni byli przy stałych fragmentach gry, gdzie rośli obrońcy górowali w pojedynkach powietrznych. Podopieczni Arkadiusza Reputały w niczym nie przypominali żywiołowej, energetycznej, grającej z polotem drużyny z pierwszej odsłony. Poczynania The Eagle ograniczyły się do kontrataków, które oprócz strzału w poprzeczkę Mariusza Kożuchowskiego nie stanowiły realnego zagrożenia pod bramką Littleport. Mnożyły się błędy, a szybkie wznawianie gry i uporczywa chęć zdobycia drugiej bramki tylko potęgowała niedokładność. W poczynania Orłów wkradała się frustracja i bezradność. Wprost proporcjonalnie do upływającego czasu atmosfera na boisku gęstniała, a z każdą kolejną sekundą robiło się coraz bardziej nerwowo. Temperatura spotkania osiągnęła punkt kulminacyjny, około 80 minuty, kiedy za drugą żółtą kartkę wyleciał pomocnik gospodarzy, Jozsza-Pal Szabolcs, i siły się wyrównały. To była przysłowiowa woda na młyn dla gości, którzy jeszcze mocniej uwierzyli, że mogą wywieźć z Newmarket korzystny rezultat i korzystając z klasycznej, brytyjskiej metody „kick&run” próbowali przenieść ciężar gry zdecydowanie głębiej pod pole karne gospodarzy.

Gdy zegar wskazywał 90 minutę, jedna z wrzutek w pole karne The Eagle zakończyła się fatalnie. Faul na zawodniku Littleport i sędzia podyktował rzut karny. Dramat! Cały trud włożony w to spotkanie przez biało-czerwonych zawisł na punkcie oddalonym o 11 metrów od bramki. Ponad dziewięćdziesięciominutowa batalia o korzystny rezultat sprowadziła się do pojedynczej konfrontacji na linii bramkarz — strzelec. Cała odpowiedzialność za zanotowanie pierwszego, historycznego triumfu w Dywizji 2 spadła (dosłownie) w ręce Piotra Jedynaka, bramkarza The Eagle FC. Musiał on obronić jedenastkę! I wywiązał się ze swojej roli wyśmienicie! Niczym wytrawny pokerzysta, wygrał wojnę nerwów, z zimną krwią wyczekał swojego rywala do samego końca i wybrał dokładnie ten sam róg, w który zmierzała piłka! W taki oto sposób objawił się bohater, MVP spotkania, albowiem chwilę po tej paradzie sędzia postanowił zagwizdać po raz ostatni i zakończyć ten dreszczowiec!

Piotr Jedynak (z piłką), MVP spotkania z Littleport Town.

Pierwsze, historyczne zwycięstwo na poziomie Dywizji 2 stało się faktem! Status quo został zachowany, albowiem Orły pozostają niepokonane na własnym obiekcie od kwietnia 2021 roku. I co najistotniejsze, piłkarze The Eagle FC zainkasowali inauguracyjne punkty w kampanii 22/23, które wydatnie poprawiły ich sytuację w ligowej tabeli.
Gospodarze sobotniej konfrontacji pomimo znakomitego układu gwiazd na niebie i okoliczności, które sprawiały, że mecz powinni mieć pod kontrolą, zafundowali wszystkim zgromadzonym na stadionie prawdziwy rollercoaster. Teraz, zarówno kibice jak i zawodnicy do spółki ze sztabem szkoleniowym, będą mogli dobrze odpocząć i zregenerować się po tej potężnej dawce sportowych emocji, albowiem podopieczni Arkadiusza Reputały w najbliższej kolejce pauzują. Później czeka ich maraton trzech spotkań wyjazdowych. Na dobry początek, pierwszego października, udadzą się w delegację do Manea United, która słabo rozpoczęła bieżące rozgrywki i przed własną publicznością spróbuje przełamać tę złą passę. Zapowiada się zatem kolejne ciekawe widowisko. Oby również z happy endem dla Orłów!


THE EAGLE FC – LITTLEPORT TOWN 1:0 (1:0)

Bramka: Arkadiusz Jargieło

The Eagle: Piotr Jedynak – Mateusz Kupka, Arkadiusz Jargieło, Mariusz Kożuchowski, Mirosław Pawlak – Mircea-Iacob Baciu, Radosław Oleksiak, Krzysztof Oślizlok, Filip Tasior, Dawid Wojtowicz – Mateusz Gretkowski.

Rezerwowi: Damian Fal, Michał Kuśnierz, Damian Sikora, Jozsa-Pal Szabolcs, Sławomir Pękała

Littleport Town: Daniel Beavis, Grant Buchan, Thomas Deverell, Owen Goode, Henry Jennings, Oliver Jennings, George Lock, George Marsh, Daniel Nicholson, Oliver Stearn, Harry Walker.

Rezerwowy: Tyler Joseph Howe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: